czwartek, 19 sierpnia 2010

yukata

Japonki czerpią jakąś dziką, sadystyczną przyjemność z ubierania cudzoziemców yukaty (letnie kimona) i wyprowadzania ich w tychże yukatach na miasto przy akompaniamencie okrzyków zachwytu. Nic to, że japońskie stroje europejskom zupełnie nie pasują i powodów do zachwytu raczej nie ma;)
Moje Japonki nie są wyjątkiem, w związku z czym zostałam obdarowana yukatą wraz z całym zestawem przyborów do jej ubrania (jeśli kiedyś przyjdzie mi ubrać się w to samej, to z pomocą wujka googla może uwinę się w trzy godziny). Dostałam nawet geta (japonki) i nie wiem jakim cudem, ale są tak wielkie że na mnie pasują^^
W takim stroju jest nieprawdopodobnie gorąco, więc po dwugodzinnym spacerku można było tą yukatę wyżymać. Najbardziej niepraktyczny strój na lato, jaki na sobie miałam!
W każdym bądź razie najpierw ramach próby ubrały mnie w to w pracy, a następnego dnia koniecznie chciały iść na miasto na festiwal, w związku z czym stałam się obiektem zainteresowania połowy miasta. Mogłam w sumie kasować za robienie sobie ze mną zdjęć^^.
A potem zostałam zabrana (po przebraniu się dzięki Bogu) na jedzenie- to co jest na zdjęciu to pochodna tofu (yuba- konkretnie to "skórka" tofu. Tofu, jeśli ktoś nie iwem to taki ser z soi i pisze się znakami na zgniłą fasolę^^). W każdym razie było smaczne, a moje babeczki, opócz sadystycznych zapędów są absolutnie przekochane:)


   \
 
 
 
 
Posted by Picasa

1 komentarz: