Teraz jest sezon na cykady, które drą się niemiłosiernie w każdej części miasta, więc poszliśmy do parku oglądać, jak to one się przepoczwarzają.
Cykada składa jajeczka do ziemi, i one sobie w tej ziemi leżą przez siedem lub osiem lat, po czym dorosła larwa wykopuje się na powierzchnie, i zmierza do najbliższego drzewa, wspina się na wysoką gałąź i szuka dogodnego liścia. Jak już liść zostanie znaleziony, to larwa się do niego przykleja i zaczyna się przepoczwarzać, czyli innymi słowy zrzuca skorupkę i rozprostowuje skrzydełka. Nawet pod pracą ostatnio znalazłam pustą skorupkę po cykadzie. Całość od momentu wyklucia trwa zaledwie parę godzin. Cykady przepoczwarzają się wieczorem, po czym czekają całą noc na liściu aż im wyschną skrzydełka. Od następnego dnia samce zaczynają koncert aby zwabić samice, które znów złożą jajeczka w ziemi, a cały cykl kończy się po tygodniu, kiedy cykada umiera.
Niestety nie wyszły mi zdjęcia, kiedy cykada już się wyswobodziła ze skorupki, ale jeśli ktoś chce zobaczyć, to wygląda to tak: http://pds.exblog.jp/pds/1/200508/23/90/e0038990_1683127.jpg
Na początku są całe białe, dopiero po paru godzinach ciemnieją i robią się brązowe.
Mimo, że to robale, a ja nie lubię robali, to jednak wygląda to niesamowicie jak wychodzą z tych skorupek. Aż nawet polubiłam te owady mimo ich wrzaskliwości. Chociaż te dźwięki też mają swój urok, i ponoć symbolizują lato!

Nie wiem czy mnie pamiętasz (kouhajka Magda, na rosyjski razem łaziłyśmy do Hryni), w każdym razie czytam Cię z przyjemnością :D. A darcie się cykad ma urok, dopóki nie budzi wczesnym rankiem ;).
OdpowiedzUsuń