niedziela, 25 lipca 2010

 
 
 
 
Posted by Picasa

 
 
 
 
Posted by Picasa


 
 
 
Posted by Picasa




Foty robione komórką w parku/ogrodzie przy jednej ze świątyń. Zwracam uwagę na uroczy tekst po angielsku i ogłaszam nagrodę w postaci figurki z Hello Kitty jak ktoś odgadnie, czego dotyczy:)
Niestety nie wyszły zdjęcia na którym żółwie, kaczki i karpie biją się o pokarm wrzucany do stawu. Zwierzęta są tu bezczelne do granic, jak jadłam lancz ostatnio to gołąb dwa razy usiadł mi na kolanach i wsadził dziób do ryżu, a jak przyleciały jeszcze dwa kruki i zaczęły krakać gapiąc mi się na jedzenie to profilaktycznie zdecydowałam się na odwrót.
Jak się podejdzie do stawu to stado karpi od razu pojawia się w tym samym miejscu i wystawia głowy, a jak raz kupiłam im jedzenie i zaczęłam karmić, to miałam wrażenie, że zaraz wyskoczą i mnie też z rozpędu zjedzą. Nawet żółwie w stawach wystawiają łebki prosząc o jedzonko (jeśli się przypadkiem nie wygrzewają na słońcu i nie mają we wszystko wbite). Małpy otwierają sobie okna do mieszkań i kradną jedzenie, a jelenie w Narze wpychają nosy turytom w dłonie. Jak widziałam w lesie kunę czy jakieś takie coś to co prawda nie żebrała, ale nie wykazywała ani odrobiny strachu.
Dobrze, że karaluchy jeszcze nie zbierają mi się pod łózkiem porze śniadania i nie żebrzą.

Skończyła się pora deszczowa i nadeszło lato, które charakteryzuje się tym,że jest ekstremalnie gorąca. W tym kraju wszystkie zjawiska pogodowe są skrajne: jak deszcz, to nie żeby kropiło, ale od razu urwanie chmury. Jak wczoraj była burza, to myślałam, że wejdę pod łóżko. Nasze grzmoty to jest mruczenie kota w porównaniu z tutejszymi. Do tego trzęsienia ziemi i tajfuny (sezon na tajfuny to wrzesień- w tym kraju wszystko ma swój sezon)- terz jest sezon na cykady. Nie miałam pojęcia, że robale mogą być takie głośne, ale jednak mogą. Ostatnio w pracy Japonki mi prezentowały odgłosy, jakie wydaje pięć gatunków cykad- dla mnie to i tak jeden wielki hałas, i nie jestem w stanie odróżnić kiedy one drą się zawa zawa,kiedy min mina kiedy jii jii. Jeszcze mają świra na punkcie sezonów na kwitnienie kwiatów- ostatnio był sezon na lotosy i coś co się nazywa ajisai, teraz jest sezon nie wiem na co ale na coś na pewno. Oprócz sezonu na oglądanie wiśni (kwiecień) jest też sezon na oglądanie czerwonych liści klonów-momiji (listopad) i sezon na oglądanie księżyca (wrzesień). A jutro jest dzień jedzenia węgorza. Jest też dzień jedzenia rolek sushi, które je się o określonej godzinie będąc zwróconym w określoną stronę świata, ale niestety nie wiem kiedy;)

No i z ciekawostek to chyba na tyle, w dalszym ciągu biegam po świątyniach i w dalszym ciągu zachwycają mnie na tyle, że rozważam zostanie mniszką buddyjską, zostanie w takiej świątyni, medytowanie w ogrodzie i recytowanie sutr w sali modlitewnej, aczkolwiek obawiam się, że Mateusz może nie być zachwycony tym planem.

Pozdrowienia i buziaki!!

1 komentarz:

  1. tekst po angielsku dotyczy tych fantastycznych palikow wbitych w sadzawke. chce hello kitty ^_^

    OdpowiedzUsuń